0
Tagged with: , , , , ,
7 kwietnia, 2013

Wiosna nad morzem

Wiosna nad morzem jest inna, całkowicie inna niż lato, do którego każdy z nas jest przyzwyczajony. Plaże nie są wypełnione ogromem spoconych, brązowych ciał. Jest trochę zimno, wieje przenikliwy wiatr, jest… przede wszystkim cicho i spokojnie. Pewnie w weekend majowy będzie tu bardziej gwarno, ale wczesną wiosną… Słychać przepiękny szum fal… i charakterystyczne pokrzykiwanie mew Takie jest właśnie nasze polskie morze wiosną.

Ustka. Portowe miasteczko na wybrzeżu Bałtyku. Co tu można z naleźć atrakcyjnego? Cóż, miasteczko jak miasteczko… pewnie jest plaża, pewnie jest morze… bo tak być musi i takie miałem o nim wyobrażenie przed przyjazdem, tym bardziej, że byłem w nim kilka lat temu (a może już kilkanaście – ufff, ale ten czas leci). Jednak Ustka mnie zaskoczyła. Zaskoczyła mnie pozytywnie.

Był początek marca. Tego pamiętnego marca roku 2013, gdy zima nie chciała odejść i trzymała nas w okowach śniegu do kwietnia. Jednak początek marca był o dziwo ciepły i pogodny. Można by powiedzieć, że głupi ma szczęście do pogody. Heh, lepiej być głupim i szczęśliwym niż… ale… powróćmy do sedna. Właśnie na początku tego marca wybrałem się do Ustki.

Czym mnie urzekła wiosenna Ustka? Jak już wspominałem na wstępie – przede wszystkim ciszą i spokojem. Ludzi wszędzie jak na lekarstwo, choć trochę się ich kręciło po plaży. A plaża w Ustce jest bardzo malownicza. Szeroka, piaszczysta z charakterystycznymi palami falochronów wbitymi w morzu. To właśnie na tych falochronach najczęściej przysiadają mewy i ciekawie obserwują spacerujących brzegiem morza przechodniów. A ptaszysk tych jak zwykle nad morzem nie brakuje… są fajne, bo przyzwyczajone do ludzi i można im strzelać zdjęcia z bliskiej odległości.[singlepic id=71 w=250 h=240 float=right]

Początek marca raczej do ciepłych nie należy, ale w czasie mojej wycieczki świeciło piękne słońce. Wiatr jednak był na tyle zimy, że kurtka, czapka na łepetynie to podstawa. Jednak już od majowego weekendu pogoda nad Bałtykiem powinna być o wiele znośniejsza i przyjemniejsza. Zimna aura nie zniechęca jednak ludzi do spacerowania i wdychania morskiego, jodowanego powietrza… a gdy schodziłem już z plaży… i ostatnim rzutem oka żegnałem morze… patrzę i oczom uwierzyć nie mogę… gdzieś z oddali po plaży biegnie człowiek. Niby to normalne. Człowiek, plaża i sport, ale… facet biegł w sportowych butach, slipkach i czapce na głowie… niby normalne, ale… w marcu przy jakiś 5-6 stopniach Celsjusza… Ludzie są twardzi, no i może trochę ekscentryczni…

Po zejściu z plaży wszedłem na wypoczynkową promenadę, która ciągnie się wzdłuż brzegu, aż do samego portu. Trzy kroki i jestem przy ciekawym pomniku. Na ławeczce siedzi sobie pewna starsza pani. Cała z brązu. Kto to? (Zajrzyj do galerii fotek – link u dołu tego wpisu, to się przekonasz). Ławeczka fajna, można sobie na niej usiąść obok tej pani i fotkę pstryknąć.

Krok za krokiem i dochodzimy do portu. A tu same ciekawostki. No, może troszkę przesadzam, bo chyba latarni morskiej nad morzem ciekawostką nazwać nie można. Latarnia morska jednak jest. Bardzo ładna jest. Niestety była w remoncie i wejść się na nią nie było można.Kilka kroków dalej i… znów fajny pomnik. [singlepic id=74 w=250 h=240 float=left]Syrenka! A właściwie to królowa syrenek… zapatrzona w otwarte morze. Ciekawostką jest kamerka internetowa zainstalowana obok syrenki.Wystarczy przed nią stanąć, zadzwonić do znajomych, podać im adres strony internetowej (http://syrenka.ustka.pl/) i uśmiechnąć się do nich znad morza. Syrenka to chyba typowy Singiel. Siedzi sobie samotna na nabrzeżu. Wypatruje swojego przeznaczenia.

Idąc dalej w stronę morza możemy dojść do samego wejścia do portu, chronionego przez dwa potężne falochrony, o które z głośnym pluskiem rozbijają się fale. Wchodząc „w głąb” morza poczujemy się jak na jakimś molo. Widok przepiękny.

Wracając na ląd wędrujemy brzegiem portu. I tutaj znów miłe zaskoczenie. Wszędzie odnowione, czyste i bardzo malownicze budynki. Tu Tawerna, tam latarnia morska. [singlepic id=82 w=250 h=240 float=left]. Większość budynków w Ustce zaskoczyła mnie właśnie wielką malowniczością. Po prostu przechadzając się po porcie czuje się specyficzny klimat nadmorskiego miasteczka. Porządek, czystość i dobry smak widać na każdym kroku… o ile nie patrzy się w prawo… za rzekę… gdzie widać zniszczone i odrapane budynki i urządzenia portowe. Ten widok już nie jest taki sielankowy, ale… przecież można patrzeć przed siebie i na lewo.

Wędrując tak sobie uliczkami Ustki doszedłem do wniosku, że… i u nas w Polsce może być pięknie. Jest tyle ciekawych miejsc. Jest tyle miejsc, których jeszcze nie odkryliśmy. Które mogą zaskoczyć nas swoim pięknem, swoim klimatem… Taka jest właśnie odkryta przeze mnie na nowo Ustka. Nadmorski, kurort nad naszym, polskim Bałtykiem.

Ufff… jednodniowa wycieczka po Ustce była dosyć męcząca. Rozbolały mnie nogi, a i tak pooglądałem wszystko tak pobieżnie. Warto by się było tu wybrać na kilka dni i w lepszych „okolicznościach pogody”, by nie tylko nacieszyć oko fajnymi miejscami, ale trochę posiedzieć na plaży, poopalać się… Ehhh… lato… lato… lato czeka…

Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć:

[nggalbum id=2 template=extend]

Podobne artykuły:

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.