Weekend singla
6
Posted in Poradnik, Porady
Czerwiec 8th, 2018

Weekend dla Singli

Wakacyjny weekend zamiast urlopu? Hmm… nie brzmi to zbyt dobrze, ale… czasami są takie sytuacje, że mamy problem z otrzymaniem urlopu właśnie w wakacje. Szefowie często w czasie wakacji dają urlopy pracownikom którzy mają dzieci w wieku szkolnym lub przedszkolnym. A dla Singla zostają inne terminy. A może kilka chwil by się odstresować od pracy? Czy jest na to rada?

Można spróbować. Czasami można wyrwać dwa dni urlopu, przedłużyć sobie weekend i gdzieś wyjechać. Jak się uprzesz możesz wziąć urlop na żądanie. Bo co to za wakacje, gdy choć przez chwilę nie można odpocząć od pracy.

Weekend dla Singli?

A co to takiego? Hmmm… to taka odrobina luksusu, którą możesz sobie podarować, by akumulatory podładować (rety… jakim ja poetą jestem ;)). Ok, koniec pisania wierszem. Zacznijmy od prozy życia. „Życie, życie jest nowelą…”, jak śpiewa pan Ryszard. Ale nie o to przecież chodzi. A chodzi o to, by od czasu do czasu poczuć życie.

Słyszałem już kilka określeń na ten stan. Pewien marynarz, którego spotkałem na weekendzie w Chłapowie określił to słowami – czasami trzeba się zresetować. Pewna sympatyczna Basia z singlowego sylwestra powiedziała, że stan ten nazywamy – singlowaniem. Czyż nie zabrzmiało to dziwnie lub nawet tajemniczo? Już rozwiązuję tę zagadkę…

Jako że bywam dosyć częstym opiekunem na singlowych weekendach organizowanych przez Single Relax na takim przykładzie opowiem Ci jak wygląda taki wyjazd. Czego możesz się spodziewać. A czego raczej nie. Startujemy?

Przyjazd i kolacja powitalna…

Na singlowy weekend zjeżdżają się ludzie z całej Polski, a nawet Polacy z zagranicy. Zaczynamy uroczą, znaczy uroczystą, kolacją. Siadamy wspólnie za stołem i delektujemy się żywnością ;). Stop, stop… najpierw mała przemowa opiekuna… i tu pojawiam się ja – cały w czerni ;) (ups… poniosło mnie).

Jest więc powitanko. Zawsze pada z moich ust propozycja, która nigdy nie została odrzucona, byśmy przeszli na Ty. A potem się przedstawiamy. Każdy mówi swoje imię i skąd przyjechał. W zasadzie jest dosyć sztywno. Pewnie dlatego, że wszyscy są głodni… a jakiś samozwańczy dupek przeszkadza w jedzeniu i opowiada fanaberie :). Jemy. Cisza, słychać dźwięk sztućców uderzających o talerze. Mistyczne mlaskanie opiekuna. Powoli w naszych żołądkach pojawia się błogi stan zaspokojenia głodu…

I wtedy się zaczyna. Oczywiście ja, jako opiekun grupy staram się… staram się zapamiętać wszystkie imiona. Nie jest łatwo. Całe szczęście, że na większości weekendów jest całkiem spora grupa osób, które znam z poprzednich wyjazdów, więc… muszę zapamiętać tylko te „nowe” osoby. Jak już poudaję, że wiem kto jak ma na imię ;) zaczynamy pogaduchy. Gadamy o wszystkim. Czasami o niczym. Opowiadamy kawały. Śmiejemy się. Mówimy o rożnych sytuacjach w życiu, by po chwili stwierdzić, że… nie jest tak źle, a nawet wydaje się być całkiem dobrze…

Gadu gadu i robi się późno. Wykruszają się śpiochy i Ci, którzy przyjechali z drugiego końca Polski i po prostu są zmęczeni podróżą. Kończymy imprezę integracyjną gdy już nam się nie chce… (lub skończy się piwo ;)) A kto Singlowi zabroni :)

Dzień drugi…

Zaczynamy wspólnym śniadankiem. Opiekun znów mlaska i stara się przypomnieć sobie imiona wszystkich uczestników ;). Część uczestników głosuje, by wyrzucić opiekuna na korytarz. Nie dają rady. Opiekun zaparł się rękami o futrynę drzwi. Obiecuje poprawę. Wszyscy najedzeni klepią się po brzuchach. A tu… nie ma laby czas przygotować się na wycieczkę. Klika chwil odpoczynku i ruszamy pozwiedzać coś fajnego.

Wracamy na obiadokolację. Dla opiekuna przygotowany jest stolik w korytarzu. Nie skorzystał ;). Po obiadku ustalamy czy „integrujemy” się na miejscu, czy ruszamy w miasto… Wybieramy spacer zakończony wizytą w dyskotece. Tańce, hulanki, swawole… aż nam się nie odechce…
A kto Singlom zabroni ;)

A w sobotę…

Zaczynamy od mlaskanka, ups… miało być śniadanka :). Opiekun przyszedł wcześniej i zjadł nie narażając się na wyrzucenie. Teraz raźno popija kawę i patrzy jak zmarnowana wczorajszym wieczorem ekipa zabiera się do jedzenia. Uśmiecha się szelmowsko… Doskonale wie, że dzisiaj realizujemy kolejny punkt weekendowego planu… a może się cieszy, bo nauczył się już wszystkich imion? Kto go tam wie ;)

Ruszamy na kolejną wycieczkę. Chodzimy to tu… to tam… często bywa z nami przewodnik, który opowiada niesamowite historie… Słuchamy lub nie, myśląc o niebieskich migdałach. A jak się zmęczymy szukamy kafejki i idziemy na kawę lub lody. Bo… Kto Singlowi zabroni ;)

Dzień kończymy wspólnym spotkaniem. Znów gadamy, śmiejemy się, bawimy. Może trochę mniej intensywnie, bo już jutro po śniadaniu…

Kończymy weekend i pożegnania nadchodzi czas…

A ostatniego dnia po śniadaniu rozjeżdżamy się do domów. Nie wiadomo kiedy weekend minał. Wymieniamy się kontaktami. Snujemy jakieś plany. Ogólnie zawsze robi się jakiś taki dziwny żal, że to już koniec.

A dlaczego lubię jeździć jako opiekun na takie wyjazdy? Mógłbym napisać, że są fajne, bo są ciekawe wycieczki, imprezy itd, itp… ale nie napiszę. Napiszę, że są fajne, bo poznaje na nich fajnych ludzi. Rozmawiam. Żartuję. Słucham. To jest nieamowite. Dowiaduję się ciekawych rzeczy i opróżniam głowę od myśli o pracy. Tak po prostu się wyluzowuję… i lubię to.

Teraz tak sobie piszę i myślę, że… poznałem tak wiele Singli, że ho… ho… Jadnak najfajniejsze jest gdy z kimś ze znajomych spotykam sie na kolejnym wyjeździe. Wtedy zawsze znajdzie się chwilka, by powspominać jak to bywało poprzednio. A nasz świat tak jest już zbudowany, że zawsze wydaża się dużo… No chyba, że ktoś siedzi za biurkiem i dłubie w nosie patyczkiem do uszu ;)

Podsumowując: na singlowym weekendzie nie ma czasu się nudzić. Dlaczego? Bo te 3 dni to mało czasu by tracić go na nudę. Bawimy się i cieszymy życiem zapominając o tym co zostało w domu. A przynajmniej się staramy zapomnieć. Bo własnie w ten sposób można doskonale naładować swoje akumulatory pozytywną  energią… Jeśli po takim wyjeździe nie rozboli Cię brzuch od śmiania się lub nie rozbolą Cię nogi od łażenia i zwiedzania lub od tańców – a jakże… to znaczy, że nie przykładałeś się do singlowania lub za malo się wyluzowałaś.

  • Dorota

    Darku weekendy mają to do siebie, że niestety jak się na dobre rozkręcą, to właśnie się kończą, a wtedy niestety na tyle się już poznamy, że aż szkoda opuszczać przede wszystkim sypatyczne towarzystwo i fajne miejsce. Ten kolejny weekend jest super, gdy właśnie witamy się serdecznie z tymi, z którymi spędziliśmy poprzedni. Januszu i Tomku bardzo Was pozdrawiam:).

    Reply to Dorota
  • Post authorDarek Malinowski

    No właśnie… wszystko niestety się kiedyś kończy ;). Ale czasami warto zaczynać, by móc skończyć he, he, he…
    Ja też bardzo lubię spotykać na wyjazdach „starych znajomych” – od razu tak jakoś się raźniej robi :D

    Reply to Darek Malinowski
  • Dorota

    I na takie spotkanie Darku liczę we wrześniu. Może Ty tam będziesz? „Ustrzelę” sobie jakiś „czarowny” weekend z Singlerelax, bo kto singielce zabroni, jak ma ochotę dalej dobrze się bawić w sympatycznym gronie nowych i już wcześniej poznanych znajomych;).

    Reply to Dorota
  • Post authorDarek Malinowski

    Ja niestety dopiero w październiku i to w dalekich Bieszczadach się pojawię. Ufff… trochę się boję tych gór, ale słyszałem, że są piękne, a szczególnie jesienią, więc… myślę, że będzie super :D

    Reply to Darek Malinowski
  • Pingback: Startujemy lato z promocją - teraz pierwsze imprezy lata taniej (Edit)

  • Pingback: Jezioro Sulejowskie - majóweczka dla Singli nie ma jak relaks nad wodą... (Edit)

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.