Mazury - zamek w Giżycku

Mazury majówka dla Singli 2019 – część 2

No to czas zacząć drugą część mazurskiej epopei ;) czyli… Mazury cud natury, a na niebie ciągle… chmury… Nie smęcę już, bo momentami się przejaśniało i wychodziło piękne słońce, ale zacznę od początku.

Wilczy Szaniec – kwatera Hitlera na Mazurach

Drugiego dnia singlowej majówki zaplanowana była wycieczka wyjazdowa do bunkrów Hitlera i nad Krutynię. Czy padało? Oczywiście, ale nie popsuło nam to dobrych humorów i z nadzieją na przeżycie fajnej przygody władowaliśmy się do busa, który zawiózł nas do Gierłoży. Tam już czekał na nas pan przewodnik Marek. Lekko siąpiło. Powędrowaliśmy wśród zrujnowanych bunkrów wysadzonych przez nazistów w czasie ucieczki z tego miejsca i słuchaliśmy. Tak, z zaciekawieniem słuchaliśmy pana Marka, który snuł swoją opowieść o tym miejscu, opowiadał ciekawostki i prowadził nas przez tę smutną wojenną, historię. Mało kto zdaje sobie sprawę, że to właśnie z tego miejsca, przez większą część drugiej wojny światowej, wydawane rozkazy, które decydowały o tysiącach, a może nawet setkach tysięcy istnień ludzkich…

Pełni zadumy chodziliśmy więc od jednej kupy gruzu do drugiej. A gdy skończyliśmy zwiedzać Wilczy Szaniec… niebo przestało płakać! Pojawiło się śliczne słońce. Grochówka z pobliskiego baru smakowała przednio. Czas na kolejną podróż tego dnia, tym razem – bliżej natury. Hop więc do busika i w drogę.

Krutynia – kajakowy raj

Dawno nie widziałem tylu kajaków, oj dawno. Jadąc na nasz spływ Krutynią napotkaliśmy tyle kajaków, że… dobrze, że były wyciągnięte na brzeg, bo moglibyśmy nie mieć miejsca na rzece. My jednak nie płynęliśmy kajakami. Płynęliśmy łodziami, popychanymi długimi tyczkami przez panów motorniczych. Ups… to nie tramwaj ;) Hmmmm… ale jak się nazywają tacy panowie? Tyczkarze? No flisacy to raczej nie, bo drewna nie spławiają, tylko ludzi przewożą. Nazwę ich więc: sternikami łodzi widokowej po Krutyni. Rety, ale to poważnie zabrzmiało ;)

Płyniemy pod prąd. Jeśli chcesz się wyciszyć to taki rejs jest najlepszym sposobem. Dookoła słychać tyko cichy plusk wody i odgłosy przyrody. Zieleń drzew na brzegach. Błękit nieba upstrzony białymi obłoczkami chmur… i cisza, że aż chciało się szeptem rozmawiać.

Co jakiś czas mijał nas jakiś kajak, ale dosyć rzadko. Początek maja to jeszcze nie sezon na spływy kajakowe. Nasz rejs trwał ponad godzinę i można go określić jednym zdaniem: tam i z powrotem. Może to niedługo, ale naprawdę warto – jest co podziwiać. Aaaa… pierwszy raz w życiu widziałem zimorodka, co prawda z daleka, ale… to było niesamowite, jak nagle z gałązki oderwała się mała niebieska iskierka i chlupnęła prosto do wody. No dobra, nakręciłem też filmik ze spływu Krutynią. Możesz go zobaczyć tutaj:

Krutynia – Majówka dla Singli 2019

Zamek w Giżycku najlepsze miejsce na…

Dobrą zabawę! Po powrocie z wycieczki, chwili odpoczynku i obiadku umówiliśmy się na… wyście w miasto. Tym razem padło na Zamek Giżycko, w którym aktualnie znajduje się hotel o „swojsko brzmiącej” nazwie – St. Bruno. Sam zamek odrestaurowany i we wnętrzach dosyć nowoczesny, z nutką starej świetności widoczną gdzie nie gdzie. Hmmm… co można powiedzieć o zabawie? Muza fajna, towarzystwo jeszcze fajniejsze więc i zabawa była na 100%. Najzabawniej było, gdy wracając zabłądziliśmy w zamkowych korytarzach i szukaliśmy wyjścia z tego małego labiryntu komnat. Wróciliśmy w nocy, a już kolejnego dnia…

Mazury – rejs po jeziorach!

Tego punktu programu nie mogło zabraknąć, bo… Mazury to kraina jezior, więc jak tu nie przepłynąć się po jeziorach. Zaraz więc po śniadaniu ruszamy na przystań. Piękna biała łajba czekała już na nas przy nabrzeżu. Wleźliśmy na pokład, a że wiało to i trochę bujało. Mieliśmy kilka minut do wypłynięcia. Czy było nudno? Oj nie… oglądaliśmy bardzo ciekawe przedstawienie, jak to pewne małżeństwo próbowało zaparkować małą, kabinową motorówkę przy nabrzeżu. Najpierw próbowali z naszej prawej strony. Nie za bardzo im się to udawało, więc podpłynęli z lewej strony i… już myśleliśmy, że „powitają się z gąską”, gdy łódź zaczęła im uciekać! Ale starszy pan opanował sytuację i… podpłynął w inne miejsce. Czy tam zaparkował? Chyba tak, bo jak wracaliśmy z rejsu, to motorówka wesoło bujała się samotnie na wodzie ;). A ile mu to zajęło czasu? Którz to wie… Rejs trwał 2 godziny ;)

A co się działo na rejsie? Płynęliśmy kanałami, jeziorami, wiało jak w przysłowiowym „kieleckiem”, czasami były chmury, czasami słońce. Najważniejsze jednak, że nie padał deszcz. A po relację wizualną zapraszam poniżej ;) bo co tu gadać jak można zobaczyć…

Mazurskie jeziora – widok ze statku

No i czas się pożegnać Mazury…

Pożegnanie z Mazurami było bardzo huczne! Dlaczego? Poszliśmy do dyskoteki w Giżycku. Było głośno, rytmicznie i hucznie tak, że po wyjściu w uszach dudniło, ale… co nas nie zabije to nas wzmocni, he, he, he… Następnego dnia nadszedł czas wyjazdu i pożegnań. A już po śniadaniu rozjechaliśmy się we wszystkie strony Polski z uśmiechami na twarzy. Mazury żegnały nas słoneczkiem i białymi obłokami na niebie.

Wsiadłem więc w auto i w drogę. Do domu, ale… nie mogłem się powstrzymać, by… nie zatrzymać się nieopodal Giżycka i nie nakręcić niesamowitych jezior z lotu ptaka. Kilka chwil w powietrzu i… sami zobaczcie jak piękne są Mazury – nawet gdy pogoda w kratkę :)

Polatane i nagrane – Mazurskie Jeziora

No to hej ;) i do zobaczenia na następnej wyprawie ;)

Aaaa… byłbym zapomniał. Pierwszą część artykułu o majówce na Mazurach znajdziesz klikając tutaj.



Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.