Kościół w Inowłodzu

Jezioro Sulejowskie – majóweczka dla Singli

Jezioro, majówka, tak średnio mi się to podobało, ale… życie pisze różne scenariusze. Choroba innego opiekuna i… biorę nogi za pas, pakuję torbę i ruszam nad Zalew Sulejowski. Jakoś to będzie – pomyślałem. Wsiadłem więc z duszą na ramieniu w auto i ruszyłem…

Jezioro Sulejowskie zwane także Zalewem Sulejowskim lub odwrotnie leży w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego czyli niedaleko Łodzi. Czekała mnie więc podróż autostradą A1, więc dojechałem w miarę szybko.

Pogoda była bajeczna. Niby początek maja a cieplutko, że chodziliśmy w krótkich rękawkach. Jakoś ostatnio mam szczęście do pogody na wyjazdach na których jestem opiekunem. Zawsze słońce. Zawsze ciepło. Do uczestników też mam szczęście ;). Zawsze fajni. Zawsze weseli. Może tak po prostu mam szczęście? Hmmm… Moja niechęć do tego wyjazdu i lenistwo minęły jak tylko przyjechałem. Jezioro śliczne. Niebieskie takie, że fiu.. fiu… i to słońce. Taaa… chyba to słońce dodało mi energii…

Po uroczystej kolacji ruszyły pogaduchy i inne hulańce. A już następnego dnia tego pięknego majowego weekendu ruszyliśmy na podbój okolic.

Ruszamy do Inowłodza

Na spotkanie z tajemniczym mnichem… Wszyscy byli Go ciekawi. A mnich objawił się nam nieopodal remizy. Był w habicie. Miał mistyczną sukienną torbę i… popijał wodę z plastikowej butelki. Czar prysł? Nie, nie… Mnich barwnie opowiadał i oprowadzał nas po Inowłodzu. Zwiedziliśmy stary kościółek, w którym włączona była klimatyzacja (he, he… oczywiście grube mury romańskiego kościoła robiły za tę lodówkę). Pospacerowaliśmy po mieście zasłuchani w historie, które przenosiły nas w dawne czasy. Skończyliśmy na zamku, gdzie… dowiedzieliśmy się, że własnie w tej miejscowości kręcone były zdjęcia do wielu polskich filmów… oraz o dużych piersiach pewnej aktorki…

Spała o…spała…

Jako, że gorąco było Spala przywitała nas ospale. Spała to malutka miejscowość, która słynie z Centralnego Ośrodka Sportu oraz z metalowego pomnika Żubra, który oczywiście zwiedziliśmy. Można było jeszcze po Spale połazić troszkę, ale… wybraliśmy bar z lodami i zimnym piwem, a co głodniejsi wrzucili na ruszt coś bardziej konkretnego. Niestety, a właściwie to chyba nawet dobrze, zaczęło padać. Czyżby mój fart do pogody zawiódł? Nie… to był deszczyk, który miał poprawić samopoczucie w tym parnym dniu ;)

Niebieskie Źródła, a wieczorem…

Kolejną atrakcją tego dnia miały być Niebieskie Źródła w Tomaszowie Mazowieckim. Popadywało. Zwiedzanie było więc krótkie. Tradycyjnie źródła były zielone. Ale cóż nic nie jest doskonałe ;).

A wieczorem wypogodziło się. Było piwo. Były dowcipy, a nawet tańce. Się działo, ale o tym szaaaa… bo to tajemnica… Singli, którzy byli na tym wyjeździe.

i… w końcu na Jezioro

Przedostatni dzień pobytu w Smardzewicach. Ufff… całkiem zapomniałem napisać, gdzie byliśmy. To dzień jeziora. A właściwie dzień żeglowania po Zalewie Sulejowskim. Dla większości uczestników był to pierwszy raz… tak, pierwszy raz na jachcie… Były lekkie lęki, ale… ta pogoda, to słońce i lekki wiatr. Ale zacznijmy od początku czyli od spaceru po zaporze na jachtową przystań, gdzie czekał na nas sympatyczny kapitan łajby o wdzięcznej nazwie „”.

A tutaj czas na oglądanie. Zobacz galerię fotek z tego wyjazdu (tradycyjnie i jak zawsze nie zamieszczamy fotek z uczestnikami).

 

komentarzy

  • Dorota

    O! Niezły ten reportaż „popełniłeś”. Jako uczestniczka imprezy dodam, że były też „sejmiki” pełne dowcipu na miejscowym „molo”. Wszyscy byliśmy zgodni, że ten weekend mógły być tygodniem majówkowym. Co tak w skrytości serca;) mam nadzieję, że Organizatorzy wezmą pod uwagę w przyszłym roku (oj tyle może być wolnego, że ho ho… ). Dzięki za ten weekend. Był naprawdę bardzo udany.

    Reply to Dorota
    • Post authorDarek Malinowski

      Tydzień majówkowy był… w Bieszczadach ;)

      Reply to Darek Malinowski
  • Dorota Korczyńska

    I owszem, ale niekażdy po górach lubi „gnać”. Są twardziele, którzy nigdy z traperów nie wyskoczą. Są i tacy, którzy lubią na góry popatrzeć z dołu, bo się już nachodzili ;), albo ewentualnie oglądają zdjęcia widoczków z pagórkami:). Tak czy siak wyjazdy „bez wspinania” są też atrakcyjne, co potwierdziła Majówka nad „Stawem”;).

    Reply to Dorota Korczyńska
  • Dorota Korczyńska

    Góry dla jednych są atrakcyjne, bo je zdobywają, a dla innych tylko wtedy, gdy na nie z dołu lub na fotografiach spoglądają;).

    Reply to Dorota Korczyńska

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.